> 1 <
‘To gdzieś tu musi być’ warczałem
pod nosem na samego siebie. byłem wściekły za to, że mój mózg nie pracował tak
jak chciałem. Skoro Niall dowiedział się o tym, że ma siostrę, dlaczego ja nie
mógłbym być w podobnej sytuacji? Przecież moi rodzice rozwiedli się gdy byłem
małym smarkaczem a moje wspomnienia z dzieciństwa zaczynają się od pierwszego
dnia w przedszkolu. To co wydarzyło się wcześniej jest dla mnie jedną wielką
niewiadomą. Czarną dziurą.
Zdezorientowany przysiadłem przy ścianie, rozglądając się po pokoju, po którym walała się prawie cała zawartość wszystkich szaf, które w nim stały. ‘Mama mnie zabije’, pomyślałem chowają głowę w dłoniach.
Zdezorientowany przysiadłem przy ścianie, rozglądając się po pokoju, po którym walała się prawie cała zawartość wszystkich szaf, które w nim stały. ‘Mama mnie zabije’, pomyślałem chowają głowę w dłoniach.
‘Mama cię zabije’ usłyszałem w
tej samej chwili głos mojej młodszej siostry, która z dumnym wyrazem twarzy stała
w drzwiach. Uwielbiała gdy miałem kłopoty a przez swój ostry język pakowałem
się w nie niejednokrotnie ‘ooo mama serio cię zabije’ dodała śmiejąc się i
kręcąc głową.
‘I z czego się szczerzysz?’ parsknąłem. Jeśli sądziła, że się boję była w błędzie. Nie bałam się nikogo ‘nie masz ciekawszego do roboty?’
‘Może i mam, ale wolę poczekać na kazanie, którym zaszczyci cię nasza droga matka’ powachlowała swoimi długimi rzęsami, opierając się o framugę ‘ciekawe czy dostaniesz szlaban, czy tylko zbeszta cię od góry do dołu’ zastanawiała się na głos.
‘Szlaban?’ parsknąłem ‘nie bądź śmieszna. Chyba zapominasz ile mam lat. Szlaban to możesz dostać ty. Wracaj lepiej do siebie chyba, że chcesz rano obudzić się w krótszych włosach’ puściłem do niej oczko a Gemma zrobiła duże oczy. jej policzki zaróżowiały. Parsknęła i wyszła z pokoju. Po chwili w domu rozległ się trzask drzwi jej pokoju.
‘Szlaban. Dobre sobie’ śmiałem się w duchu. Mina zrzedła mi w momencie, gdy ujrzałem nad sobą mamę, której miny mógłby pozazdrościć jej sam diabeł. Miałem ogromne kłopoty.
<><><>
‘Dlaczego Harry nie dostał
szlabanu, mamo?’ usłyszałem głos małego Mike’a, gdy przebudziłem się z popołudniowej drzemki. Jak zwykle zasnąłem się na kanapie. Postanowiłem nie
ruszać się i nasłuchiwać o czym rozmawiają.
Nasza rodzicielka chowając talerze do szafy milczała. ‘No dalej mamo. Dlaczego nie dostałem szlabanu?’ pomyślałem.
Nasza rodzicielka chowając talerze do szafy milczała. ‘No dalej mamo. Dlaczego nie dostałem szlabanu?’ pomyślałem.
‘Bo nasz brat jest psychicznie chory Mike’ usłyszałem przesłodzony głos mojej młodszej siostry ‘a takich ludzi traktuje się troszeczkę inaczej. Mają taryfę ulgową’ co za wariatka.
‘Psychicznie chory? Mamo czy Harry umiera?’ mały wpadł w panikę a Gemma zaczęła się śmiać.
‘Gemma!’ zawołała zganiając ją.
‘No co? Mówię tylko jak jest. Myślisz, że jestem ślepa i nie widzę, że mój brat przechodzi załamanie nerwowe? Przecież wiadomo o co chodzi.’
‘Gemma, mówiłam ci już byś skończyła snuć te swoje teorie spiskowe. Twój brat jest zwyczajnie przemęczony.’
‘Przemęczony. Ta jasne’ parsknęła na głos.
‘Gemma. Ostatni raz cię ostrzegam. Zespół i to co się w nim dzieje, jest tylko i wyłącznie sprawą twojego brata.’
‘Mamo, ale czy ty tego nie widzisz, że ten zespół go wyniszcza?’
‘I mówisz to dlatego, że się o niego troszczysz, czy raczej chcesz zobaczyć swojego brata w kaftanie bezpieczeństwa.’
‘Nie odpowiem na to pytanie’ oczami wyobraźniami widziałem jak dumnie podnosi brodę ‘Harry zmienił się od momentu odejścia Zayna.’
‘Powiedziałam ci już, że to tylko ich sprawa.’
‘Może powinnam do niego zadzwonić i zaprosić na kolację? Sądzę, że dla swojego chłopaka byłby wstanie przyjechać tu nawet z Londynu.’
‘Gemma!’
Zayn-srajn. Do czego on był mi do cholery potrzebny? Chciał odejść to odszedł, przecież nie był jakoś wybitnie uzdolniony. Wszyscy robią z niego świętego. To nie on scalał zespół. Bez niego radzimy sobie równie świetnie. Ba, powiedziałbym nawet, że lepiej. I tak był tragicznym muzykiem. Nie mówiąc już o tym jakim był przyjacielem Bo jaki przyjaciel zostawiłby mnie samego zmagającego się z tą bandą kretynów, która została? Przyjaciel? To słowo w moim słowniku nie istniało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz