poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Niall (2)

> 2 <
Ciężko było mi patrzeć na łzy osoby, która wychowywała mnie przez całe życie. Nie ważne czy była moją biologiczną czy przybraną mamą. Kochałem ją. Moja mama była dla mnie wszystkim. Była dla mnie ważniejsza od taty. Ale musiałem z nimi porozmawiać o tym co we mnie siedziało. Chciałem usłyszeć o tym wszystkim od nich
.
Historia mojego spotkania wydawała się niezwykle poruszająca. Mama zakochała się we mnie od pierwszego wejrzenia w czasie krótkie epizodu w domu dziecka. Jako wolontariuszka, pomagała w przygotowaniu akcji świątecznej dla dzieci. Zobaczyła mnie i już wtedy wiedziała, że zostanę jej synem. Komplikacje, jakich nabawiła się w czasie porodu mojego starszego brata, uniemożliwiły jej posiadanie kolejnych dzieci. Dlatego razem z tatą postanowili kogoś adoptować. Wypadło na mnie.

‘Nie wiem jak się tam zjawiłeś’ wzdychała ocierając łzy z policzka. Mój tata siedział obok niej, trzymając swoją dłoń na jej ramieniu. Zawsze był małomówny, dlatego nie dziwiło mnie to, że to właśnie mama mówiła najwięcej ‘dla nas to nie było najważniejsze. Wiem tylko tyle, że razem z twoim bratem jesteście najlepszą rzeczą jaka nas spotkała w życiu.’

Nie wiem jak długo siedzieliśmy przy kuchennym stole. Wiem tylko, że wypiłem tyle litrów herbaty, że zacząłem czuć do niej wstręt. Ile ciastek trzeba było zjeść, by w końcu pozwoliła mi złapać się za dłoń, by w końcu zobaczyć uśmiech na jej twarzy.

‘Nie wiem czy muszę to mówić, ale nic się nie zmieni’ zapewniłem ich ‘to wy jesteście moimi prawdziwymi rodzicami. Ta dziewczyna… Jej rodzina są dla mnie obcy. Jeśli nie chcecie to nawet się z nią nie spotkam.’ Powiedziałem im o tym, że Charlotte kontaktowała się ze mną za pomocą prywatnego detektywa. Wiedziałem, że jutro przylatuje do mojego miasteczka. Będzie czekała tak długo aż będzie potrzeba - chciała spotkać się za wszelką cenę. Ja również, jednak nie chciałem wystawiać ponownie moich bliskich na stres.

‘Sądzę, że powinieneś się z nią zobaczyć’ usłyszałem głos taty ‘to może pomóc ci wszystko posegregować. Będziesz wiedział więcej o swoim pochodzeniu.’

Kiwnąłem głowę wpatrując się w jego duże zielone, ale stare już oczy. Nie wiedziałem wtedy jeszcze, że właśnie w tym momencie otrzymałem od niego najlepszą radę, jaką syn mógł otrzymać od ojca.

<><><> 

‘Nie sądziłam, że znajdę cię tak szybko’ na jej malinowych ustach pojawił się delikatny uśmiech. Charlotte była śliczną dziewczyną. Miała długie blond włosy i duże niebieskie oczy, otoczone wachlarzem czarnych, długich rzęs. Nie była pospolitą pięknością z okładek gazet, jednak miała w sobie coś specyficznego co przyciągnęło nawet i moją uwagę ‘gdy znalazłam twój akt urodzenia tamtego dnia…myślałam, że świat mi się zawali’ spojrzała na mnie tylko na sekundę po czym zwróciła wzrok na swoje palce, którymi szarpała papierowe chusteczki. Wyglądała na zestresowaną.

‘Wywróciłaś mój świat do góry nogami’ uśmiechnąłem się delikatnie a ona zaśmiała się. Podobała mi się atmosfera, która między nami panowała, mimo iż znaliśmy się od pięciu minut.

‘Moi rodzice popełnili masę błędów w swoim życiu. Sama przez wiele lat byłam ich świadkiem. Niektóre były większe, niektóre mniejsze. Niektóre wybaczalne. Jednak ukrycie prawdy o tym, że mam starszego brata, jest niewybaczalne. Ciężko wrócić mi do domu i rozmawiać z nimi o czymkolwiek.’

‘Chyba nie chcesz mnie za nich przepraszać…bo jeśli tak to przestań bo za chwilę wyjdę’ przybliżyłem się do stolika i sięgnąłem do dłoni dziewczyny ‘to nie twoja wina. Nikt cię za nic nie wini. Nie możesz patrzeć na to w swoich kategoriach. Niczemu nie zawiniłaś. Najwidoczniej tak musiało być’ głaskałem jej chłodną skórę ‘wychowałem się w domu, o którym, wiem, że inni mogliby pomarzyć. Jestem szczęśliwy, nawet jeśli zostałem adoptowany. To nie zmienia niczego. Fakt, że jedno przepraszam niczego nie załatwi, ale zdecydowanie nie od ciebie powinienem to usłyszeć.’

Charlie patrzyła na mnie pociągając po raz kolejny nosem. Miałem ochotę ją przytulić. Potrzebowała tego. Ja również. Ciężko było mi jeszcze przełknąć fakt, że powinienem wychowywać się u jej boku, że ktoś mnie od tak oddał, przy pierwszych problemach jakie się pojawiły. Te myśli jednak nie mogły wymazać tego jak bardzo kochałem swoją rodzinę. I to się nigdy nie zmieni.

Dziwne było uczucie, którym darzyłem Charlie od pierwsze momentu gdy ją tylko zobaczyłem. Tak jakby gdzieś w środku mnie, miałem zakodowane, że wiem, że to moja siostra, że znamy się od lat i wiemy o sobie wszystko. To dlatego tak łatwo przychodziło mi szukanie tematów do rozmów. Nie miałam przed nią żadnych barier.

Nie wiem jak długo trwaliśmy w uścisku, ale gdy się żegnaliśmy przed kawiarnią, była godzina 20. Charlie pożegnała mnie tym swoim pięknym szczerym uśmiechem, który miałem zobaczyć jeszcze wiele razy. Zrobiliśmy to co robią wszyscy młodzi ludzie na świecie. Wymieniliśmy się numerami telefonów, loginami do przeróżnych portali społecznościowych i obiecywaliśmy sobie, że nieważne co się stanie, będziemy w stałym kontakcie.


Pokochałem ją od pierwszego wejrzenia. Charlotte była moją siostrą.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz