> 1 <
Bycie najlepszym przyjacielem
kogoś kogo kocha się całym sercem jest beznadziejne. Mimo że to uczucie
wypełnia cię całego, powoduje, że twój szary dzień zamienia się w ten
słoneczny, jednocześnie sprawia, że czujesz się jak ostatni frajer widząc jak
ta osoba jest szczęśliwsza z kimś innym.
Ckliwe teksty z książek typu
‘zrobię wszystko by cię uszczęśliwić, nawet jeśli będzie to oznaczało usunięcie
się w cień i patrzenie jak odchodzisz z innym’ należy wyrzucić do kosza. Potem
należy spalić wszystkie książki i wymordować wszystkich ich autorów, którzy
niby wiedzą lepiej jak to jest zmagać się ze złamanym sercem. Nie wiedzą nic o
rzeczywistości.
Jeszcze trudniej jest dać komuś
odejść, jeśli znało się tą osobę od przedszkola, spędzało z nią każdy dzień,
było świadkiem jak przewraca się, robi z siebie pośmiewisko na oczach klasy i
dorasta. Pamiętam gdy przyszła w niebieskich włosach do szkoły bo siostra
wkurzała się na nią i postanowiła zemścić się, farbując jej w nocy włosy. Jaki idiota
zrobił by to samo w szkolnej toalecie by nie było jej przykro? Ja.
Dlaczego akurat mi musiała
przypaść rola świadka na jej ślubie?
‘Louis, Jason nie ma rodzeństwa i
w związku z tym mamy do ciebie ogromną prośbę’ przypomniałem sobie jej słowa i
to jak ściskała wtedy moją dłoń z tą jej nadzieją w oczach. Z tym blaskiem,
który pojawiał się tylko wtedy gdy miała przy swoim boku Jasona. Na mnie nigdy
nie spojrzała w ten sposób w jaki wpatrywała się w swojego przyszłego męża ‘czy
zostaniesz jego drużbą?’
Zatkało mnie. Patrzyłem to na
niego, to na nią zastanawiając się czy to nie za dużo. Jak mógłbym wytrzymać
tyle godzin tortury oddając ją komuś innemu gdy nawet nie podjąłem się walki. Mógłbym
teraz wstać, wykopać ich z mojego domu, mówiąc przy okazji jej o swoich
uczuciach. A ona by odrzuciła Jasona, uświadamiając sobie, że przez te
wszystkie lata kochała tylko mnie.
‘Oczywiście’ odpowiedziałem bez
zająknięcia a Amelia rzuciła się na moją szyję dziękując mi. Objąłem ją
ramionami i czując jej zapach odleciałem na kilka sekund.
Miłość to abstrakcja. To co
czujemy i to kto nam się podoba bazuje wyłącznie na tym jak zostaliśmy
wychowani. Wczesne lata naszego życia kształcą w nas już to co nam będzie
podobało się w przyszłości. Nie każdy potrafi przystosować się do sytuacji, w
której się znajduje i zmienić swój gust od tak. Ja stałem w tym samym miejscu
co zawsze. Z boku, robiąc wszystko by Amelia była szczęśliwa.
‘To będzie twój wielki dzień.
Zrobię wszystko byś była szczęśliwa’ dodałem patrząc na nią z nadzieją, że jej
uśmiech, który pojawił się na jej ustach będzie choć trochę przypominał uśmiech
jaki pojawia się
w jej oczach gdy patrzy na Jasona. Nic z tego.
w jej oczach gdy patrzy na Jasona. Nic z tego.
Gdy oni cieszyli się swoim
szczęściem ja stałem w deszczu. Moknąc, nie mogąc otworzyć parasola, który
trzymałem w dłoni. ‘Ostatni raz cię uszczęśliwiam’ pomyślałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz