> 2 <
Gdy Louis zadzwonił do mnie bym
wpadł do Londynu na imprezę, nie mogłam odpowiedzieć nie. Alkohol, głośna
muzyka i dziewczyny. Tego było mi trzeba by się wyluzować i złapać oddech przed
kolejną trasą i nowym albumem. Całe szczęście, że udało mi się dostać bilet na
samolot. Mama zawiozła mnie na lotnisko do Manchesteru i chwile potem
siedziałem w dość niewygodnym fotelu klasy biznesowej. No cóż. Mogliby chociaż
zainwestować w coś lepszego.
Lepsze to niż jazda samochodem z
Holmes Chapel przez cztery godziny. Może i nawet sześć gdyby ulice były
wyjątkowo zakorkowane. A tak? A tak mogłem się rozsiąść i już zacząć pić.
‘Podać panu coś jeszcze?’
usłyszałem głos wysokiej blondynki, która szczerzyła się do mnie. Jej długie,
odsłonięte nogi aż prosiły się o to by na nie spojrzeć.
‘Poproszę o dolewkę’ cmoknąłem
uśmiechając się do starszej ode mnie kobiety. W kwestii wieku, nie zależało mi
czy kobiet jest starsza czy młodsza. Mogła mieć nawet 40 lat o ile była zadbana.
‘Tak jest’ kiwnęła głową i
kolejny raz przesłała mi ten swój uśmieszek.
‘Szkoda, że lot trwa tylko
godzinę’ westchnął obserwując jak podchodzi do kogoś innego.
<><><>
Bar był po brzegi wypełniony
ludźmi. Całe szczęście, że Liam wcześniej zarezerwował nam miejscówkę. Ciężko
byłoby się przecisnąć przez tłum, który czekał na dworze, licząc na to, że
bawiący się ludzie rozejdą się do innych klubów. Nic z tego. W piątki ten bar
opróżniał się dopiero nad ranem.
‘Z czego się śmiejesz?’
usłyszałem głos przyjaciela, który podszedł do barierek, przy których stałem.
To było idealne miejsce do tego by obserwować bawiące się osoby. Niektórzy
grali w bilard, inni w lotki. Inni przyszli tu tylko po to by się upić a inni
zaliczyć panienki, które kręciły się bez celu. Grającą szafę, do której co
jakiś czas ktoś wrzucał drobniaki, dało się słyszeć nawet na pierwszym piętrze.
‘Z tych kretynów na dworze’
uśmiechnąłem się kończąc piwo ‘chyba liczą na cud. Gdzie jest Niall?’
‘Z siostrą’ przypomniał mi.
‘A tak, zapomniałem, że jego
rodzinka się powiększyła. Ciekawe jaka jest.’
‘Harry…’ Liam głęboko westchnął,
przewracając oczami ‘wiem o czym myślisz. Skończ.’
‘No co?’ uśmiechnąłem się
‘martwię się tylko o naszego przyjaciela. Nie mów, że ty się nie martwisz.’
‘Nie wydaje mi się, że mam czym.
Niall pisał mi, że jest niesamowita. Zresztą niedługo sam się przekonasz. Coś czuję,
że i my ją poznamy’ dodał ‘o jest i Zayn!’ odparł machając do niego z góry.
Brunet odmachał mu i ignorując moje spojrzenie, skierował się w stronę schodów.
‘Zayn?’ zapytałem odwracając się
szybko. Spotkanie go tutaj było ostatnią rzeczą jakiej się dzisiaj
spodziewałem. Zanim Liam zdążył odejść, złapałem go za łokieć ‘po co do niego
zadzwoniłeś? Dobrze się bawisz? Mam ochotę ci przywalić.’
‘Harry uspokój się.’ Rzucił
Louis, który podszedł do nas, widząc co się dzieje.
‘Uspokój się? Walcie się. Chcecie
to z nim siedźcie, ja się stąd zbieram’ machnąłem wkurzony ręką
i chwyciwszy po swoją kurtkę ze skóry, zostawiłem przyjaciół samych sobie. Minąłem Zayna, ignorując jego przywitanie i szybko zbiegłem ze schodów.
i chwyciwszy po swoją kurtkę ze skóry, zostawiłem przyjaciół samych sobie. Minąłem Zayna, ignorując jego przywitanie i szybko zbiegłem ze schodów.
‘Jedno miejsce wolne’ zawołałem
do ochroniarza stojącego obok drzwi i skierowałem się na ulicę. Zabawię się na
własny koszt.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz