wtorek, 21 kwietnia 2015

Harry (2)

> 2 <
Gdy Louis zadzwonił do mnie bym wpadł do Londynu na imprezę, nie mogłam odpowiedzieć nie. Alkohol, głośna muzyka i dziewczyny. Tego było mi trzeba by się wyluzować i złapać oddech przed kolejną trasą i nowym albumem. Całe szczęście, że udało mi się dostać bilet na samolot. Mama zawiozła mnie na lotnisko do Manchesteru i chwile potem siedziałem w dość niewygodnym fotelu klasy biznesowej. No cóż. Mogliby chociaż zainwestować w coś lepszego.

Lepsze to niż jazda samochodem z Holmes Chapel przez cztery godziny. Może i nawet sześć gdyby ulice były wyjątkowo zakorkowane. A tak? A tak mogłem się rozsiąść i już zacząć pić.

‘Podać panu coś jeszcze?’ usłyszałem głos wysokiej blondynki, która szczerzyła się do mnie. Jej długie, odsłonięte nogi aż prosiły się o to by na nie spojrzeć.

‘Poproszę o dolewkę’ cmoknąłem uśmiechając się do starszej ode mnie kobiety. W kwestii wieku, nie zależało mi czy kobiet jest starsza czy młodsza. Mogła mieć nawet 40 lat o ile była zadbana.

‘Tak jest’ kiwnęła głową i kolejny raz przesłała mi ten swój uśmieszek.

‘Szkoda, że lot trwa tylko godzinę’ westchnął obserwując jak podchodzi do kogoś innego.

<><><> 

Bar był po brzegi wypełniony ludźmi. Całe szczęście, że Liam wcześniej zarezerwował nam miejscówkę. Ciężko byłoby się przecisnąć przez tłum, który czekał na dworze, licząc na to, że bawiący się ludzie rozejdą się do innych klubów. Nic z tego. W piątki ten bar opróżniał się dopiero nad ranem.

‘Z czego się śmiejesz?’ usłyszałem głos przyjaciela, który podszedł do barierek, przy których stałem. To było idealne miejsce do tego by obserwować bawiące się osoby. Niektórzy grali w bilard, inni w lotki. Inni przyszli tu tylko po to by się upić a inni zaliczyć panienki, które kręciły się bez celu. Grającą szafę, do której co jakiś czas ktoś wrzucał drobniaki, dało się słyszeć nawet na pierwszym piętrze.

‘Z tych kretynów na dworze’ uśmiechnąłem się kończąc piwo ‘chyba liczą na cud. Gdzie jest Niall?’

‘Z siostrą’ przypomniał mi.

‘A tak, zapomniałem, że jego rodzinka się powiększyła. Ciekawe jaka jest.’

‘Harry…’ Liam głęboko westchnął, przewracając oczami ‘wiem o czym myślisz. Skończ.’

‘No co?’ uśmiechnąłem się ‘martwię się tylko o naszego przyjaciela. Nie mów, że ty się nie martwisz.’

‘Nie wydaje mi się, że mam czym. Niall pisał mi, że jest niesamowita. Zresztą niedługo sam się przekonasz. Coś czuję, że i my ją poznamy’ dodał ‘o jest i Zayn!’ odparł machając do niego z góry. Brunet odmachał mu i ignorując moje spojrzenie, skierował się w stronę schodów.

‘Zayn?’ zapytałem odwracając się szybko. Spotkanie go tutaj było ostatnią rzeczą jakiej się dzisiaj spodziewałem. Zanim Liam zdążył odejść, złapałem go za łokieć ‘po co do niego zadzwoniłeś? Dobrze się bawisz? Mam ochotę ci przywalić.’

‘Harry uspokój się.’ Rzucił Louis, który podszedł do nas, widząc co się dzieje.

‘Uspokój się? Walcie się. Chcecie to z nim siedźcie, ja się stąd zbieram’ machnąłem wkurzony ręką
i chwyciwszy po swoją kurtkę ze skóry, zostawiłem przyjaciół samych sobie. Minąłem Zayna, ignorując jego przywitanie i szybko zbiegłem ze schodów.

‘Jedno miejsce wolne’ zawołałem do ochroniarza stojącego obok drzwi i skierowałem się na ulicę. Zabawię się na własny koszt.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz