‘Denerwujesz się?’ usłyszałam
drżący głos mojej przyjaciółki przez telefon. Z jej tonu potrafiłam
wywnioskować, że żałuje, że nie poleciała ze mną do Irlandii. Ale przecież to
nie jej wina.
‘Bywało lepiej’ wzięłam głęboki
łyk powietrza i poprawiłam się na krześle mając wrażenie, że za chwilę z niego
spadnę.
‘Będzie dobrze. Musi być. Szkoda,
że rodzice nie polecieli z tobą.’
‘Nie wiedzą nawet, że tu jestem.’
szepnęłam rozglądając się. Zegar wybił godzinę 14. Niall już dawno powinien
wejść do niewielkiej kawiarni tuż naprzeciwko głównego miejskiego parku. Idąc
do tego miejsca, minęłam piękną starą bibliotekę, do której miałam ochot
zajrzeć. Mullingar było wyjątkowo ślicznym i spokojnym miasteczkiem.
Jeżeli był choć trochę podobny do
mnie, powinnam się uspokoić wiedząc, że prawdopodobnie się spóźni. Ja prawie
zawsze spóźniałam się na spotkania ze znajomymi.
‘Jak to, nie powiedziałaś im?
Myślisz, że dobrze zrobiłaś?’
‘Nie wiem.’ Wzruszyłam ramionami
‘sądzę, że chwilowo dla Niall’a fakt iż ma młodszą siostrę musi być wyjątkowo
ciężki. Wolę stopniować mu wrażenia. Najpierw z nim porozmawiam, trochę go
poznam…’
‘I dopiero wtedy zaproponujesz mu
spotkanie w wielkim gronie.’
‘Dokładnie tak.’
‘Widzę, że jak zwykle masz
wszystko skrupulatnie zaplanowane.’
‘O mój boże. To chyba on!’
westchnęłam widząc blondyna w jeansowej kurtce, który przystanął przy witrynie
kawiarni i odgarnął włosy z czoła, zanim wszedł do środka. Miałam jeszcze
chwile na to by pożegnać się z przyjaciółką.
‘Trzymam kciuki. Zadzwoń potem do
mnie. Będzie dobrze, nie stresuj się i nie palnij czasem czegoś głupiego.’
Rozłączyła się a ja uśmiechnęłam się pod nosem. Chloe znała mnie na wylot.
Wrzuciłam telefon do swojej
torebki i podnosząc szklankę z wodą do ust, obserwowałam jak Niall wchodzi do
kawiarni i spogląda na mnie. W środku nie było tłumów więc nie miał problemów z
tym by mnie znaleźć. Z resztą byłam blondynką. Przekazałam mu by szukał
blondynki. Dopiero gdy podszedł do mojego stolika poczułam jak świat wiruje a
moje serce podchodzi do gardła.
‘Charlotte?’ usłyszałam niepewny
głos, który należał do całkiem przystojnego chłopaka. Jego śliczna buzia nie
wskazywała, że jest tylko o rok starszy i ma 24 lata. Wręcz przeciwnie,
powiedziałabym, że to on jest ten młodszy ‘Jestem Niall’.
‘Niall’ westchnęłam
zapowietrzając się. Z wrażenia wstałam gwałtownie z krzesła, trącając przy tym
niewielki stoliczek nogą i wylewając zawartość swojej szklanki na wszystko co
miałam w zasięgu ‘psia krew’ westchnęłam chwytając szybko po serwetki. Muzyk
nie czekał na zaproszenie i rzucił się by pomóc mi w hamowaniu powodzi, którą
wywołałam. Spojrzałam na niego i wymieniliśmy nieśmiałe spojrzenia.
‘Więc naprawdę mam siostrę’
odparł przypatrując się mi. Te słowa nie brzmiały jak obelga. Był w tej samej
sytuacji co ja. Byłam przekonana, że do teraz sądził, że cała ta akcja z
detektywem to jakiś głupi żart, który zrobił mu ktoś, kto go wyjątkowo nie
lubił ‘wybacz…dopiero teraz to do mnie dotarło’ poprawił się a ja miałam chwilę
czasu by mu się przyjrzeć. Tak. Zdecydowanie byliśmy rodzeństwem. Niebieskie,
duże oczy to coś co i ja i on dostaliśmy od naszej mamy. Miał zdecydowanie nos
taty.
A uśmiech? Ciężko było mi w tej chwili cokolwiek w tym temacie powiedzieć.
‘Nie mogę uwierzyć, że
przyszedłeś.’ mówiłam wrzucając mokre chusteczki do pustego kubka.
‘Chyba nie sądziłaś, że zostawię
to od tak sobie?’
‘Nie wiem, może przez chwilę
pomyślałam o czymś podobnym.’ odparłam obserwując jak siada naprzeciwko mnie.
Tego się bałam. Bałam się tej
niezręcznej ciszy, która mogła się za chwilę między nami narodzić. Chciałam go
zapytać o tyle rzeczy. O to kto go wychowywał, czym się zajmuje, czy wolał koty
czy psy. Czy miał dziewczynę. Czy miał jakieś jeszcze rodzeństwo… wszystko to
krążyło w mojej głowie, ale bało się wyjść na zewnątrz. Chciałam siedzieć przez
kolejne godziny i tylko na niego patrzeć.
‘W jaki sposób się o mnie
dowiedziałaś?’ zapytał krzyżując na torsie ręce. I tym właśnie pytaniem ocalił
nasze popołudnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz