niedziela, 26 kwietnia 2015

Zayn (1)

> 1 <
Sądziłem, że trudniej będzie mi się odzwyczaić od napiętego grafiku i dni przepełnionych spotkaniami z reporterami czy fanami. Dni przepełnionych audycjami radiowymi, w którym musiałem brać udział czy spotkaniach promujących kolejną płytę, książkę lub inne głupoty. Nie spodziewałem się jednak, że tak bardzo będę tęsknił za tą bandą kretynów i naszymi ciągłymi wygłupami. Tęskniłem też za czasem spędzonym w naszym autokarze, w którym przemierzaliśmy drogi, odhaczając kolejne państwa z dużego plakatu, który powiesił na ścianie pewnego razu Liam. Chciał pokazać w ten sposób jak czas szybko leci.

‘Zanim się obejrzymy, wrócimy do domu’ mówił zadowolony ze swojego pomysłu ‘dzień pierwszy, Amsterdam’ dodał przekreślając nasz pierwszy przystanek.

To był świetny pomysł. Do momentu aż był powodem mojej depresji. Ciągłe zerkanie na kalendarz powodowało, że jeszcze bardziej tęskniłem za mamą, siostrami i Perrie.

Czasami czuję się taki bezsilny. Zwłaszcza, gdy Perrie zastanawia się na głos czy dobrze zrobiłem odchodząc z zespołu. Od tamtego momentu stała się nieznośna. Przez nią denerwowałem się jeszcze bardziej z powodu mojej decyzji.

Ale tak musiało być. Nie wytrzymałbym ani sekundy dłużej pod skrzydłami wytwórni, która próbowała kontrolować nawet bąki, które puszczałem.

‘Zayn’ przypomniałem sobie słowa mamy, która dowiedziała się jako pierwsza o tym co chciałem zrobić ‘gdybyś czuł się szczęśliwy, taka myśl nawet nie przyszłaby ci do głowy.’

Pamiętam jej ciepłą dłoń, którą głaskała mnie po włosach, gdy leżałem przy niej na sofie w jej domku. Robiła to dokładnie w taki sam sposób jak wtedy gdy miałem kilka lat i nie mogłem zasnąć. Przychodziłem wówczas do niej, gdy oglądała coś w telewizji, kładłem swoją głowę na kolanach a ona wiedziała co ma robić. Zasypiałem w ciągu kilku minut.

‘Zastanów się jednak trzy razy zanim coś zdecydujesz. Jesteście jak rodzina. Pasujecie do siebie jak puzzle.’

Miała rację. Tęskniłem za Liamem, Louisem, za Niallem. Ale najbardziej tęskniłem za Harrym. Był dla mnie kimś więcej niż brat. Wystarczyło jedne spojrzenie a oboje wiedzieliśmy w jakim jesteśmy nastroju. Od momentu mojego odejścia przestał się do mnie odzywać. To bolało najbardziej, zwłaszcza, że nie widziałem dlaczego. Perrie uważała, że musiał to przetrawić, że to było dla niego za dużo.

Przytyłem trochę. Perrie nic mi nie mówiła, ale sam to dostrzegłem po spodniach. Nagle wszystkie jeansy zrobiły się za ciasne. Pasował mi ten stan rzeczy. To było lepsze niż wygląd anorektycznego nastolatka.

Tak. Moja decyzja miała zdecydowanie największy plus. Byłem zdrowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz